Czy leczenie na stwardnienie rozsiane działa? A może truje?

Czy leczenie na stwardnienie rozsiane działa? A może truje?

Czy leczenie na stwardnienie rozsiane działa? Nie wiem, ale się wypowiem… Nie, no żartuję, coś tam wiem. Ale skąd właściwie wiem? I czemu sądzę, że działa skoro niektórzy mówią, że leczenie na stwardnienie rozsiane truje, a nie leczy? Odpowiem na najczęściej przedstawianie argumenty przeciwko stosowania leków na stwardnienie rozsiane.  

Czy stwardnienie rozsiane działa skoro tyle osób (w internecie) mówi, żeby go nie brać bo szkodzi?

Gdybym brała sobie do serca każdy wpis „nie rób tego bo to syf” to zostałoby mi tylko usiąść i łkać. Wystarczy, że już muszę przestrzegać porad, które sama wam daję. Na przykład w tym filmie:

Ale faktem jest, że wiele osób ma wątpliwości, czy leczenie na stwardnienie rozsiane działa. Nic dziwnego – sama je miałam na początku. I nie powiem, żeby do mnie raz na jakiś czas nie wracały. Jednak wówczas staram się zracjonalizować moją decyzję o przystąpieniu do programu lekowego. A najlepiej działa na to odwołanie się nie do pojedynczych przypadków, ale do nauki.

Skąd wiadomo, czy leczenie na stwardnienie rozsiane działa skoro nie wiadomo jak przebiegałaby choroba bez leku?

I tutaj przyznaję, że to pytanie zagina mnie już na początku.Bo patrząc tak z perspektywy jednostki – czyli np. mnie – to nie wiadomo. Faktem jest, że stwardnienie rozsiane jest taką chorobą w której trudno przewidzieć tzw. naturalny przebieg.

Szukając rokowań i możliwych scenariuszy na temat tego jak będzie przebiegała moja choroba, kiedy nadejdzie niepełnosprawność itd. dowiedziałam się w sumie tylko jednego – nie wiadomo. Mam postać rzutowo – remisyjną co oznacza, że okresy zaostrzenia choroby są przeplatane okresami jej wycofania czyli remisji. Nie wiadomo kiedy (i czy w ogóle) choroba przejdzie w postać wtórnie postępującą i jakie będą tego efekty.

Faktem jest, że może być różnie. Są osoby z agresywnymi formami stwardnienia rozsianego i u nich choroba postępuje zauważalnie szybciej. Są tacy, którzy mieli w życiu jeden, dwa rzuty i koniec, od tego czasu cisza i spokój. I jest też cała reszta ludzi pośrodku, którzy nie są w stanie przewidzieć co i jak będzie. I tutaj wracam do roli leczenia.

Obejrzyj film o Sceptycznej Halince!

Nikt nie odpowie Wam na pytanie – „jak to będzie u mnie”. Osoby z agresywną postacią choroby raczej nie mają dylematów leczyć czy nie leczyć. Raczej mają dylematy – skąd to leczenie brać, bo opcji mają znacznie mniej niż osoby z rzutowo remisyjną postacią.

Dlatego aby odpowiedzieć na to pytanie musiałam zawierzyć statystykom. A statystyki i badania naukowe były w tym temacie dość jasne – lepiej leczyć i to leczenie wdrożyć szybciej niż nie leczyć i czekać co będzie. Nawet pomimo potencjalnych efektów ubocznych.

Gdzie szukać rzetelnych informacji o chorobie?

Jeśli szukasz odpowiedzi na pytanie czy leczenie na stwardnienie rozsiane działa powinieneś korzystać przede wszystkim z opracowań naukowych. Pamiętaj, że badania naukowe są najbardziej rzetelnym źródłem pozyskiwania wiedzy i informacji. Najlepiej czytać je „u źródła” czyli analizować publikacje naukowe. Wiem, że dla wielu osób jest to trudne. Analiza i wyciąganie wniosków ze statystyk nie jest prostym zadaniem. Jednak jeśli chcesz faktycznie wiedzieć dlaczego leki działają, a nie trują to nie możesz polegać na opinii jednej osoby, która prowadzi videoblog na youtubie czy sprzedaje naturalne suplementy diety. Obejrzyj film o tym gdzie szukać wartościowych informacji o leczeniu i chorobie.

Czy leki na stwardnienie rozsiane szkodzą? Jakie są efekty uboczne leków na stwardnienie rozsiane?

To prawda, że leki stosowane w terapii stwardnienie rozsianego mają szereg poważnych efektów ubocznych. Czytając ulotkę naprawdę można się zniechęcić. Zwłaszcza jak czyta się opisy jak inne osoby przechodzą leczenie i jakie mają objawy uboczne.

Efekty uboczne są i będą. Czy w związku z tym te leki faktycznie warto brać?

Tutaj najistotniejsza jest kalkulacja: ile leczenie przynosi mi zysków, a ile strat. A na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie indywidualnie. A można to zrobić jedynie sprawdzając jak oferowane leczenie działa.

Dlatego, że aby lek był dopuszczony do użytku, aby lekarz lek zalecił musi za każdym razem odpowiedzieć sobie na ważne pytanie: czy korzyści przeważają nad potencjalnymi problemami. I nie możemy kierować się subiektywną opinią Haliny, że nie. Albo moją, że jednak tak. Tutaj też ktoś (a raczej dużo ktosiów, czyli naukowców) policzył, że korzyści przewyższają potencjalne problemy i leki warto brać. Nie zmienia to faktu, że dobór leków to kwestia bardzo indywidualna i dlatego cały czas trzeba leczenie monitorować. Jeśli lek nie działa albo jego skutku uboczne są zbyt poważne to należy go zmienić na taki, który pomoże lub nie będzie dawał tak poważnych skutków ubocznych.

Czy leczenie na stwardnienie rozsiane działa u każdego?

Są też przypadki, że stwardnienie rozsiane nie reaguje na dostępne leczenie albo reaguje w sposób niewystarczający – mam tego świadomość. Czasami dobór leków jest trudny, nie działają leki ani pierwszej ani drugiej linii. Czasami leki przestają działać po jakimś czasie.  Jednak w większości przypadków udaje się dobrać odpowiedni lek i leczenie przynosi rezultaty.

Jak jednak to ocenić? Jak można ocenić skuteczność leku, który przecież nie leczy?   

Czy leczenie na stwardnienie rozsiane działa skoro nie likwiduje przyczyny problemu?

Leki stosowane w terapii stwardnienia rozsianego nie mają zadania go wyleczyć – bo jeszcze nie wiadomo jak to zrobić.

Natomiast ich skuteczność ocenia się pod kątem:

  • Czy spowalniają przebieg choroby. Czyli np. bez leków rozwinęłaby się w ciągu 5 lat, a dzięki lekom dopiero po 20 latach
  • Czy spowalniają lub zatrzymują postęp niepełnosprawności? Czyli np. osoba do chodzenia musiała używać kuli, a po lekach chodzi samodzielnie.
  • Czy zmniejsza się ilość rzutów
  • Czy w badaniach MRI nie przybywa nowych zmian.

Dlaczego nie da się skutecznie wyleczyć stwardnienia rozsianego?

Przyczyna chorób autoimmunologicznych, chorób przewlekłych jest często złożona. Wiemy, że na powstawanie i przebieg choroby wpływa wiele czynników, ale nie wiemy który (i czy w ogóle któryś z nich) konkretnie ją powoduje. Nie jest więc tak, że np. suplementacja witaminy D nas wyleczy, ale może pomóc złagodzić przebieg. I taka sama rola jest leków stosowanych w terapii stwardnienia rozsianego.

Okulary też nie leczą, ale pomagają w funkcjonowaniu, Insulina u cukrzyka też nie sprawia, że trzustka zaczyna działać, ale umożliwia życie. By passy też serca nie wyleczą, ale pomagają. Choroby przewlekłe generalnie mają to do siebie, że raczej możemy je wprowadzić w stan remisji niż wyleczyć. I w tym pomagają leki. Nie jest argumentem, że te „leki nie leczą” bo nie taka jest ich rola.

Tutaj znajdziesz świetny poradnik wydany przez sm-walczosiebie.pl POBIERZ PDF!

Podsumowując:

  • Badania naukowe analizujące przebieg stwardnienia rozsianego bez leczenia oraz z wdrożonym leczeniem pokazują, że leki wykazują skuteczność w hamowaniu i spowalnianiu choroby
  • Badania odnoszą się do ogółu pacjentów ze stwardnieniem rozsianym. Wiadomo, że każda osoba reaguje na leczenie indywidualnie. U niektórych może być ono bardzo skuteczne, a u części pacjentów nie działać.
  • W czasie leczenia prowadzi się monitoring stanu zdrowia, sprawdza się czy leczenie jest skuteczne, a efekty uboczne nie zagrażają zdrowiu i życiu i są do zaakceptowania. Zawsze należy wraz z lekarzem ocenić bilans zysków i strat.
  • Jeśli leczenie nie jest skuteczne albo lek jest źle tolerowany należy spróbować zmienić go na inny.

Nikt nie opowie ci jednoznacznie – jak i czy w ogóle w Twoim wypadku leczenie zadziała. Jednak aby się o tym przekonać trzeba to sprawdzić.

Pamiętaj też, aby nie ulegać pokusie korzystania z łatwych rozwiązań i wytłumaczeń. Oceniaj swoje działania na podstawie rozmów ze specjalistami, konfrontuj zasłyszane informacje w rzetelnych źródłach wiedzy, nie kieruj się opinią i doświadczeniem jednej, przypadkowej osoby.

Pamiętaj, że na szali kładziesz swoje zdrowie. Nie tylko teraz, ale za 10, 15, 20 lat.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany